pi徠ek, 15 lutego 2008

I jeszcze kopa w dupe dostalam. I to w swieto ludzie chorych na padaczk.

 

 

鈔oda, 13 lutego 2008

<annd> cze嗆 kochanie :*
<Metrozz> cze嗆 misiaczku :) :*
<annd> co tam ciekawego?
<Metrozz> a nic, styrany po si販e jestem...
<annd> :) a co robisz w walentynki? :))
<Metrozz> biceps i klate
<Metrozz> a ty ??
<annd> teraz to w sumie nic...
<annd> narazie...

 

A ja mam fajny pomysl na Walentynki, trzymajcie kciuki zeby wypalil. :-)

niedziela, 03 lutego 2008

Slowa Ephenoir'a #eris [dyskordianizm]

"Za 篡cia byli konsumentami propagandy. M闚i si, 瞠 tyle ludzi na 鈍iecie g這duje. Czemu z chocia瘺y nieco mniejszym 瘸lem nie m闚i si, 瞠 tyle ludzi na 鈍iecie wierzy? To mnie przera瘸."

Podpisuje sie pod tym calym cialem.

czwartek, 27 grudnia 2007

To mial byc mily dzien. Poswiateczne lenistwo. Moze wyjscie do kina. Nawet bylam wstepnie umowiona z Gosia.

Draka przyszla niespodziewanie. Ogladalam wlasnie zdjecia suff'a na flickerze, kiedy wpadla matka i zaczela sie wydzierac. Epitety sobie pomine, chodzilo jej z grubsza oto ze wywali mnie z domu jak nie zdam matury, ze nikt mnie nie zatrudni bo mam gruba dupe i ze skoncze wiezieniu albo sie sprzedajac. Standard.

W naplywie zalu[?] zaczelam sprzatac. Zawsze to robie jak sie denerwuje chocby bylo idealnie. Nie znosze porzadku, uwazam ze jak wszystko jest na podlodze to jest to latwiej znalezc. Ale odkrylam plusy sprzatania.

Jak wszystko bedzie ladnie poukladane, w razie draki latwiej jest wszystko wrzuci do torby i wyjsc z domu. Mam nawet liste rzeczy ktore musialabym miec. Uzupelniam ja systematycznie na fakultetach z fizyki od wrzesnia.

Uzupelniam ta liste, skreslam w terminarzu dni wyjazdu na studia. Nie moge sie doczekac az bede Warszawie/Krakowie z daleka od domu i od niej. Chora sytuacja. Do tego doprowadza kochajaca matka.

 

PS. Mysz znow potelepal prad, myslalam tym razem ze to juz koniec. Kocham ja ale nie wiem co z nia zrobie jak bede musiala wyjechac. Nie chcialby ktos koszatniczki?

wtorek, 06 listopada 2007

Czesc 2, a gdzie czesc 1? Czeka na skonczenie i opublikowanie. Na razie chce wspomniec o jednym z objawow, moze troche innym niz takie jakie wynikaly by z czesci 1.

Przyklad 1
Rozmowa z kims.

Po kilku minutach od rozpoczecia rozmowy z kims nieznajomym zazwyczaj wiem o tej osobie wiecej niz bym chciala. Google jest wszechwiedzace. Googlowalam juz duzo, duzo wczesniej; jednak dopiero R騜a jakis rok temu mnie uswiadomil jak wielkie to jest narzedzie[tak, po wpisaniu kilku moich danych pierwszym wynikiem jest moje konto na chlanie.net ;D]. Tak wiec googluje, guglam i w ogole. Z moich statystych wynika ze 67% stron jakie codzinnie odwiedziam, to albo wyszukiwarka googla, albo ktorys z serwisow googla[calendar, picasa]. Chore? Chyba tak. Traktuje to jako zabawe [taka niespelniona rozrywke z dziecinstwa kiedy bawilam sie z kolegami w wojny i szpiegowalimy sie nawzajem]. Kiedy w zyciu brak wyzwan, takie googlanie staje sie czyms takim. Nagroda jest zawsze. Dzis pierwszy raz tej nagrody pozalowalam. Od jakiegos czasu intrygowal mnie kominek. Przeczytalam kilka wpisow, taka gadka pod publike. Zaczelam googlac, z malym skutkiem. Moze to slabsza forma a moze uwazal co wrzuca w siec. Odezwalam sie na gadu, dowiedzialam sie ze korzysta z internetu od 8 lat. To sporo wyjasnialo ale nie o tym. Nagroda bylo nazwanie mnie idiotka zafascynowana kominkiem. Przeszukiwanie internetu wszerz i wzdluz to moja pasja a nie fascyjnacja jedna osoba. Jakos tak mi sie przykro zrobilo. Trzeba sie chyba zastanowic nad swoim nalogiem.

Orietuje sie ktos moze czy jest mozliwosc studiowania jakiego wyszukiwania informacji OSLT? Mogloby byc ciekawe. Jak na razie uparlam sie na ta geodezje jak kaktus na wode i coraz bardziej plywam w bagnie wciskajac sobie ze to jedyny poprawny kierunek dla mnie...

BTW. Idea googlania jeszcze bardziej przekonuje mnie do idei sieci semantycznych[jako web 3.0] [ktorymi zreszta zaintrygowal mnie morisil]

BTW 2. Wypozyczylam sobie pierwsza czesc ksiazeczki [3 tomy po 700 stron] "Sieci komputerowe, TCP/IP" pana Comera. Doszlam do wniosku ze czas przestac byl sieciowym g陰bem i czas samej konfigurowac router od zera zeby DZIALAL POPRAWNIE. Ksiazka wydrukowana w 1997 roku, wiec pewnie napisana najpozniej w 1995. Ile sie nazmienialo... Myslalam ze tak zle nie bedzie, przeciez podstawowe pomysly/idee sa wykorzytywane do dzis. Troche sie pomylilam i mimo mojego kaczego rozumienia tekstu siedzialam w autobusie i sie cieszylam jak do sera z duzymi dziurami. Z drugiej strony ksiazka jednak zaskoczyla mnie [chociaz w sumie co mozna opisac na 700 stronach?!] ze poniekad opowiada historie i sporo cennych ciekawostek jest. Pomysly na intersiec i schematy sieci szkieletowej NSFNET w latach 1988-1989 ^^. Teraz przynajmniej nikt nie bedzie sie smial ze jestem zboczona bo czytam specyfikacje. Ta ksiazka jest swojego rodzaju historia o czyms co jest w nas wszystkich. Kto teraz wyobraza sobie zycie bez internetu? Bez sieci? Bez przeplywu informacji? I od czego ja bylabym uzalezniona?!

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14