wtorek, 06 listopada 2007

Czesc 2, a gdzie czesc 1? Czeka na skonczenie i opublikowanie. Na razie chce wspomniec o jednym z objawow, moze troche innym niz takie jakie wynikaly by z czesci 1.

Przyklad 1
Rozmowa z kims.

Po kilku minutach od rozpoczecia rozmowy z kims nieznajomym zazwyczaj wiem o tej osobie wiecej niz bym chciala. Google jest wszechwiedzace. Googlowalam juz duzo, duzo wczesniej; jednak dopiero R騜a jakis rok temu mnie uswiadomil jak wielkie to jest narzedzie[tak, po wpisaniu kilku moich danych pierwszym wynikiem jest moje konto na chlanie.net ;D]. Tak wiec googluje, guglam i w ogole. Z moich statystych wynika ze 67% stron jakie codzinnie odwiedziam, to albo wyszukiwarka googla, albo ktorys z serwisow googla[calendar, picasa]. Chore? Chyba tak. Traktuje to jako zabawe [taka niespelniona rozrywke z dziecinstwa kiedy bawilam sie z kolegami w wojny i szpiegowalimy sie nawzajem]. Kiedy w zyciu brak wyzwan, takie googlanie staje sie czyms takim. Nagroda jest zawsze. Dzis pierwszy raz tej nagrody pozalowalam. Od jakiegos czasu intrygowal mnie kominek. Przeczytalam kilka wpisow, taka gadka pod publike. Zaczelam googlac, z malym skutkiem. Moze to slabsza forma a moze uwazal co wrzuca w siec. Odezwalam sie na gadu, dowiedzialam sie ze korzysta z internetu od 8 lat. To sporo wyjasnialo ale nie o tym. Nagroda bylo nazwanie mnie idiotka zafascynowana kominkiem. Przeszukiwanie internetu wszerz i wzdluz to moja pasja a nie fascyjnacja jedna osoba. Jakos tak mi sie przykro zrobilo. Trzeba sie chyba zastanowic nad swoim nalogiem.

Orietuje sie ktos moze czy jest mozliwosc studiowania jakiego wyszukiwania informacji OSLT? Mogloby byc ciekawe. Jak na razie uparlam sie na ta geodezje jak kaktus na wode i coraz bardziej plywam w bagnie wciskajac sobie ze to jedyny poprawny kierunek dla mnie...

BTW. Idea googlania jeszcze bardziej przekonuje mnie do idei sieci semantycznych[jako web 3.0] [ktorymi zreszta zaintrygowal mnie morisil]

BTW 2. Wypozyczylam sobie pierwsza czesc ksiazeczki [3 tomy po 700 stron] "Sieci komputerowe, TCP/IP" pana Comera. Doszlam do wniosku ze czas przestac byl sieciowym g陰bem i czas samej konfigurowac router od zera zeby DZIALAL POPRAWNIE. Ksiazka wydrukowana w 1997 roku, wiec pewnie napisana najpozniej w 1995. Ile sie nazmienialo... Myslalam ze tak zle nie bedzie, przeciez podstawowe pomysly/idee sa wykorzytywane do dzis. Troche sie pomylilam i mimo mojego kaczego rozumienia tekstu siedzialam w autobusie i sie cieszylam jak do sera z duzymi dziurami. Z drugiej strony ksiazka jednak zaskoczyla mnie [chociaz w sumie co mozna opisac na 700 stronach?!] ze poniekad opowiada historie i sporo cennych ciekawostek jest. Pomysly na intersiec i schematy sieci szkieletowej NSFNET w latach 1988-1989 ^^. Teraz przynajmniej nikt nie bedzie sie smial ze jestem zboczona bo czytam specyfikacje. Ta ksiazka jest swojego rodzaju historia o czyms co jest w nas wszystkich. Kto teraz wyobraza sobie zycie bez internetu? Bez sieci? Bez przeplywu informacji? I od czego ja bylabym uzalezniona?!

 

niedziela, 04 listopada 2007

Dzisiaj mija pierwsza rocznica mojego blogowania tutaj. Szybko zlecialo. Oby tak szybko zlecial kolejny rok. :) Za duzo podsumowania zrobic nie moge, gdyz mam tylko udostepniona liczbe wejsc z innych stron, a nie w ogole...

Takich wejsc bylo 1134, srednio 3,1 na dzien. [z innych stron]

47 opublikowanych wpisow, 3 nie opublikowane i 4 usuniete. 字ednio 9/2 miesiecznie.

Komentarzy 36, srednio 3 na miesiac i 3/4 na wpis.

Najwieksza popularnoscia cieszyl sie wpis "Choroba" z 27 wrzesnia.

 

Nie wiem czy to duzo czy malo, ciesze sie ze w ogole ktos to czyta. Przy okazji przepraszam za jakos wpisow pisanych pod wplywem silnych emocji... Wiekszosc z nich zostala usunieta. Mimo wszystko niesmak pozostaje.